Maja Sołtysik. Czternastolatka. Czyta i wącha. Książki, rzecz jasna. A potem o nich pisze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwia Chutnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwia Chutnik. Pokaż wszystkie posty
sobota, 29 czerwca 2019
Pierwsza zasada punka - czyli coś dla niebieskich irokezów i kręconych blondynek
Lubicie kolendrę i długie sukienki? A może sklepy z winylami i potargane spodnie? Niezależnie od Waszych odpowiedzi, pozwólcie, że zabiorę Was do świata punkrocka. Mimo, że to nie jest mój ulubiony gatunek muzyczny, z wielką przyjemnością pochłonęłam dzisiejszą pozycję. Jestem przekonana, że w Waszym przypadku będzie dokładnie tak samo. Chcecie poznać pierwszą zasadę punka?
Dwunastoletnia Malú, a tak właściwie to María Luisa, ma dwa domy. Pierwszym jest mieszkanie mamy. Drugi to sklep taty. W tym pierwszym w szczególności uwielbia swój pokój. Darzy to miejsce miłymi uczuciami i wiąże z nim mnóstwo wspomnień. Natomiast sklep taty to prawdziwy raj dla muzycznych smakoszy. Dziewczyna czuje się tam najlepiej jak tylko można. Przesłuchiwanie całych stosów płyt to dla niej niezwykle ciekawe zajęcie. Warto dodać, że podobnie jak jej tata, Malú jest punkiem. To właśnie z tatą znalazła wspólny język. To on zawsze, ale to dosłownie zawsze, rozumie jej wybory i decyzje. Jest osobą, której dziewczyna powierza swoje największe tajemnice. Tata docenia ziny tworzone przez Malú oraz jej nieszablonowy styl ubierania się. A przecież potargane spodnie i trampki posklejane taśmą także mogą wyglądać czadowo, prawda? Nie do końca rozumie to mama, która chce, aby jej córka była jej dokładnym odwzorowaniem. Bardzo często mamie włącza się tryb "Super-Meksykanki". Jednak Malú nie czuje w sobie meksykańskiej krwi. Nie chce ubierać się w kolorowe sukienki, obchodzić tamtejszych świąt i jeść kolendry. Wie, że to nie jest zgodne z jej naturą. Kiedy mama zaczyna namawiać bohaterkę do robienia wymienionych rzeczy, nastolatka ma ochotę uciec do taty i zostawić mamę samą z jej meksykańskim charakterem.
Zdarza się, że los podsyła nam niespodzianki. Takim prezencikiem dla Malú oraz jej mamy była przeprowadzka do Chicago. Nie będę ukrywać, że nastolatka nie podskakiwała radośnie z tego powodu. Wręcz przeciwnie. Wypełnił ją smutek. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie będzie mogła odwiedzać już sklepu taty. Nagle jej ukochane miejsce oddaliło się o kilka tysięcy mil. Czuła się drzewem, które zostało wyrwane i przewiezione, jednak bez korzeni. Po przeprowadzce Malú bardzo często dzwoni do taty i relacjonuje przytrafione sytuacje, lecz rozmowy w cztery oczy (sześć, jeśli liczymy psa) są o niebo lepsze.
Nadszedł pierwszy dzień w nowej szkole, czyli to, czego Malú obawiała się najbardziej. Dziewczyna stwierdziła, że dostosuje się do pierwszej zasady punka, która brzmi "bądź sobą". Założyła ubrania charakterystyczne dla swojego stylu. Pomalowała się - brokatowy cień do powiek i eyeliner poszły w ruch. Nie do końca spodobało się to mamie. Ale nastolatka była uparta. Już na pierwszej lekcji okazało się, że złamała regulamin. W szkole panowały bardzo rygorystyczne zasady, jeśli chodzi o wygląd. Szorty, koszulki na ramiączkach, dekolty, kolorowe włosy, makijaż - zabronione. Przkroczenie regulaminu zaowocowało nową znajomością. Malú spotyka pewnego chłopaka z niebieskim irokezem. Ma na imię Joe. Jego mama prowadzi kawiarnię, która była dla Malú miejscem wakacyjnych odwiedziń. Uwielbiała tam przychodzić i wsłuchiwać się w muzykę docierającą do jej uszu. Ale wróćmy do chłopaka. Joe wydawał się być naprawdę miły. Nie wyśmiewał dziewczyny, co niestety sprawiało niektórym wielką satysfakcję. Nie nazywał ją "dziwadłem". To określenie często było kierowane również w jego stronę. Czyżby skończyło się już jedzenie obiadów w samotności?
Nie zdradzę Wam, jak do tego doszło, ale Malú wraz z Joe'm i dwójką innych znajomych zakłada punkowy zespół. Cała czwórka chce walczyć z dyskryminacją i niesprawiedliwością, która opanowała ich szkołę. Nasza bohaterka nie mówi mamie o zespole i próbach. Chce ukryć to chociaż do pierwszego występu. Dlaczego? Ponieważ wie, że zostałaby skrytykowana. Ma jednak wielkie wsparcie w tacie i mamie swojego przyjaciela, która znakomicie ją rozumie i służy pomocą. Prawo do własnego zdania i poglądów jest dla zespołu niezwykle istotne. Dla nauczycieli i dyrektora chyba niekoniecznie. Nadszedł czas, aby to zmienić. I w końcu dojść z mamą do pokojowych stosunków.
Kiedy czytałam "Pierwszą zasadę punka", naprawdę myślałam o tym, że ta pozycja byłaby wspaniałą lekturą szkolną. Z pewnością powinni po nią sięgnąć młodsi czytelnicy, rodzice oraz nauczyciele, o tak! Można powiedzieć, że to tylko zwykłe życie dwunastolatki. Przechodzi okres buntu, nic nadzwyczajnego. Jednak szeroko otwiera oczy i pokonuje swoją nieśmiałość, co również ułatwia jej walkę ze wspomnianą dyskryminacją. Książka pokazuje też, że muzyka potrafi niekiedy nieźle ułatwić życie. I zdecydowanie pomóc w przecięciu się ścieżek dwóch osób.
Celia C. Pérez - autorka - w dzieciństwie była bardzo podobna do Malú. Wyklejała ziny i czuła się odrzucona oraz niezrozumiana. I uwaga! Sylwia Chutnik - tłumaczka - miała dokładnie tak samo. To dzięki tym paniom "Pierwsza zasadę punka" jest tak wyjątkową książką. Myślę, że naprawdę nie macie się nad czym zastanawiać. Miłego czytania!
Tytuł - Pierwsza zasada punka
Tekst i ilustracje - Celia C. Pérez
Przekład - Sylwia Chutnik
Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa, 2019
sobota, 12 stycznia 2019
Pod podszewką - czyli dziewiętnaście uszytych opowieści
Sądzę, że nikt nie zaprzeczy przysłowiu "Nie szata zdobi człowieka". Jednak sądzę także, że każdy z nas ma swoje ulubione części garderoby, które lubi zakładać i w których bardzo dobrze się czuje. Dziś podyskutujemy sobie nieco właśnie o ubiorze. Poznamy sposób patrzenia na modę znanych i cenionych pisarzy. A przy okazji w głowie pozostaną nam liczne anegdoty i mądre słowa. A więc wskoczmy prędziutko do szaf osób wielbiących litery!
Zaczniemy od Olgi Tokarczuk, o której huczy cały świat. Jestem pewna, że wszyscy adoratorzy dobrej literatury kojarzą jej charakterystyczną fryzurę. Pani Olga uważa, że moda to "ostatni bastion wolności". Przyznaje, że tak, jak Picasso ma okresy kolorystyczne w swoim życiu. Istnieje jeden kolor, który towarzyszy jej cały czas (czerń górą!). Niegdyś dominowała czerwień, fuksja i magenta, bordo, a teraz ulubieńcem stał się niebieski. Oczywiście oprócz kolorów, bardzo ważny jest krój. Olga Tokarczuk jest zaprzyjaźniona z sukienkami, i to takimi nieszablonowymi. Sukienka bez podszewki lub elementu wysuwającego się spod niej nie nadaje się do włożenia. Pisarka lubi zaskakiwać nie tylko swoją literaturą, ale także wyglądem.
Otwórzmy teraz drzwi szafy Joanny Bator. Zdecydowanie dominują tam kimona. Autorka w swojej opowieści przybliża nam historię najchętniej odsłanianych części ciała. Kiedyś były to nadgarstki, później honorowe miejsce zajął kark. Teraz trudno nie dostrzec, co jest "na szczycie". Wracając do kimon, to nie jedyny przejaw miłości pani Joanny do Japonii. Mieszkając w tym kraju Joanna Bator zaczęła pisać prozę. Przerzuciła się na minimalizm oraz polubiła naturalność. Bieganie, lekki makijaż i naturalny kolor włosów. Aktualnie pisarka nie mieszka już w Japonii, lecz śmiało można stwierdzić, że państwo to pozostało w jej głowie oraz w szafie.
O, a teraz czas na czerwień! Literatura plus czerwona sukienka równa się Katarzyna Bonda! Pani Katarzyna pokochała sukienki do tego stopnia, że przeznaczyła na nie osobny pokój w mieszkaniu. Zdradza, że ma ich ponad pięćset. Kiedy pracuje nad swoimi książkami, zakłada piżamę bądź polar. Natomiast gdy wychodzi już ze świata fabuły, sukienki towarzyszą jej praktycznie cały czas. Wszystkie szyte są w pracowni krawieckiej Przystanek Haft. Katarzyna Bonda szyje je hurtowo. Czasem tylko po to, aby poprawić sobie humor. Ponoć w mig potrafi poznać po ubiorze charakter danej osoby. Dlatego na spotkanie z panią Kasią trzeba uważnie przemyśleć, co na siebie włożyć!
Od czerwonej sukienki przejdziemy do eleganckich koszul, cylindrów i much. Miłośnikiem tego typu odzieży jest oczywiście Jacek Dehnel. Często ubiór tego pana uznawany jest za dziwny i niemodny. No cóż, to ekstrawagancja z krwi i kości! Trudno przejść obok Jacka Dehnela obojętnie. Twierdzi, że jeśli chodzi o pisarzy, woli szukać czegoś ciekawego w ich książkach, a nie w garderobie (zgadzam się!). Ale wie, że wizerunek jest niezwykle ważny. Zawsze dobiera swój strój z dużą dokładnością. Uwielbia dodatki - szelki, krawaty i laski. A bokobrody komponują się z tym idealnie!
Sylwia Chutnik i Grażyna Plebanek - jeśli chodzi o tę parkę, istnieje sporo kontrastów. Róż na włosach kontra stuprocentowa naturalność, sukienki kontra spodnie. Ale poświęćmy chwilkę właśnie włosom. Grzywki pani Sylwii nie da się zapomnieć. Ten wizerunek już na dobre do niej przylgnął, co bardzo cieszy pisarkę. Pani Sylwia wciąż nie rozumie, dlaczego jeszcze nie stała się twarzą swojej farby do włosów. Natomiast pani Grażyna jest zwolenniczką prostych fryzur. Według niej, najlepszy efekt to naturalne, długie włosy. Jednak Sylwię Chutnik i Grażynę Plebanek łączą wspólne zainteresowania - boks oraz pisanie, wspólnych felietonów również.
Krótkie włosy, męskie koszule oraz perfumy, szeroki uśmiech i ukochane książki wielu młodych dziewczyn. Dorzućmy jeszcze garnitury, szmizjerki i kombinezony. Za tym wszystkim stoi tylko jedna osoba - Anna Dziewit-Meller. Kiedy była członkinią zespołu rockowego, chodziła w skórzanych kurtkach, długich spódnicach, a jej ręce zdobiły liczne rzemyki. Teraz pani Anna kojarzy się z delikatnością i subtelnością. Zawsze zwraca uwagę na swoje ubrania i perfumy. Kiedy ogląda film i widzi na półeczce w tle flakonik, zatrzymuje domowy seans i wyszukuje dane perfumy w internecie. Ma naprawdę ich sporą kolekcję! Jej ulubione to te o zapachu morza, glonów i soli. Zielony kombinezon, czerwona szminka i właśnie takie perfumy. Naprawdę intrygujące!
Łukasz Orbitowski to pan kojarzony z lekkim nieposłuszeństwem i szczyptą adrenaliny. Raczej nikogo nie zaskoczę, jeśli napiszę, że autor uwielbia dres. Ale być może niektórych zaskoczę, gdy wspomnę, że pan Łukasz uwielbia... nosorożce. Niegdyś miał epizod "groźnego metalowca" i nie rozstawał się ze skórzanymi płaszczami. Potem nastąpił czas ubioru studenckiego - golfy i koszule w kratę górowały. Muszę przyznać, że trudno mi wyobrazić sobie Łukasza Orbitowskiego w koszuli. Później przyszedł czas na dres i tak już zostało. Pisarz nie zwraca uwagi na modę. Swój wizerunek kreuje z lekką nonszalancją.
A teraz lekki powrót do elegancji. Garnitur, nieoczywiste okulary i Ministerstwo Głupich Skarpetek. Michał Rusinek zawsze kojarzył mi się z osobą spokojną, dociekliwą i z wyrafinowanym humorem. Osobą, dla której liczy się każdy szczegół. Nic więc dziwnego, że ten (nie)poważny pan uwielbia kolorowe skarpety i fikuśne bryle. Pan Michał twierdzi, że to właśnie oczy powinny przykuwać uwagę, a okulary idealnie w tym pomagają. Jak pewnie większość z Was wie, autora irytują "językowe pypcie". Dlatego też wspomniał, że ubrań się nie "ubiera", tylko "zakłada". "Ubierać" można choinkę. Od tej chwili już nigdy nie ubiorę żadnej koszulki, swetra ani spodni!
Uchyliłam tylko rąbeczek tajemnicy, teraz już nic więcej nie zdradzę. Wspomniałam zaledwie o dziewięciu z zacnego grona dziewiętnastu pisarzy. Olga Tokarczuk, Joanna Bator, Katarzyna Bonda, Jacek Dehnel, Sylwia Chutnik, Grażyna Plebanek, Anna Dziewit-Meller, Agnieszka Wolny-Hamkało, Janusz Leon-Wiśniewski, Wojciech Chmielarz, Łukasz Orbitowski, Mariusz Czubaj, Katarzyna Tubylewicz, Aleksandra Zielińska, Jakub Małecki, Michał Rusinek, Marta Guzowska, Grzegorz Kasdepke i Justyna Sobolewska. Poznajcie ich zdanie na temat mody i tego, co na siebie wkładają (nie ubierają!). Koniecznie sięgnijcie po pozycję o tytule "Pod podszewką" autorstwa Sylwii Stano i Zofii Karaszewskiej (tak, to te panie od "Ady"). Muszę także wspomnieć, że w ramach tego przedsięwzięcia wymienieni pisarze zaprojektowali różne części garderoby. Powstały płaszcze, kaszkiety, spódnice i inne wymyślne stroje. Niekiedy może Was nawiedzić niezłe zaskoczenie!
Nie czekajcie ani chwili dłużej, zajrzyjcie do szaf i pod podszewki cenionych pisarzy!
Tytuł - Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza
Tekst - Sylwia Stano i Zofia Karaszewska oraz Olga Tokarczuk, Joanna Bator, Katarzyna Bonda, Jacek Dehnel, Sylwia Chutnik, Grażyna Plebanek, Anna Dziewit-Meller, Agnieszka Wolny-Hamkało, Janusz Leon-Wiśniewski, Wojciech Chmielarz, Łukasz Orbitowski, Mariusz Czubaj, Katarzyna Tubylewicz, Aleksandra Zielińska, Jakub Małecki, Michał Rusinek, Marta Guzowska, Grzegorz Kasdepke, Justyna Sobolewska
Projektowanie i szycie - Justyna Ołtarzewska
Fotografie - Michał Jaworski
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa, 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)













