sobota, 1 września 2018

Pan Żarówka - czyli bielą w czerń


Pan Żarówka od kilku lat oświetla ulice miasta. Pracuje jako latarnia miejska. Przyciąga to tłumy ludzi, którzy z zachwytem patrzą na naszego bohatera. Ale chwileczkę. Przewróćmy kilkadziesiąt stron do tyłu.


Rodzice pewnego chłopca byli bardzo schorowanymi ludźmi. Mama pracowała w hucie, co - jak się pewnie domyślacie - odciskało swoje piętno na jej zdrowiu. Pracowała za niewielkie pieniądze. Tata prasował ubrania. Malutkim żelazkiem. Robił to również po nocach. To nie pomagało jego samopoczuciu. Portfelowi także.


Wkrótce tata dostał duże żelazko. Bardzo duże żelazko. Tak duże i ciężkie, że nie mógł go utrzymać. I to wielgaśne żelazko spadło ma tatę. Spłaszczyło go. Teraz wyglądał jak naleśnik. Nie mógł już chodzić do pracy. Niewiele też mówił. Całymi dniami siedział w fotelu i palił papierosy.


Teraz na utrzymanie rodziny zarabiała tylko mama. Nie było jej w domu całymi dniami. Nasz bohater całe dnie spędzał samotnie. Spędzał je na rysowaniu zwierząt. Sprawiało mu to wielką radość. Dzięki rysowaniu nie myślał już o rodzicach i ciężkiej sytuacji w domu. Po prostu starał się, aby jego prace wychodziły jak najlepiej.

Wkrótce mama stwierdziła, że musi więcej czasu poświęcać swojemu synowi. Tylko jak to zrobić, skoro trzeba utrzymywać rodzinę...  Postanowiła zabrać go do pracy. Moim zdaniem, nie był to rozsądny pomysł - zabranie swojego dziecka do huty. Choć mama ostrzegała chłopca przed niebezpieczeństwami, on, zapatrzony w ognistą czerwień, połknął przeraźliwie gorącego glutka. Glutek okazał się być lawą.


W szpitalu lekarz powiedział, że lawa wypaliła wszystkie wnętrzności chłopca i, kiedy zastygła, stworzyła "rusztowanie". Od tamtej pory nasz bohater codziennie musiał pić olej, aby jego "rusztowanie" nie zardzewiało. A, i jeszcze jedno, najważniejsze. Chłopiec stał się Panem Żarówką. Umiał świecić. Wystarczyło, że włożył palce do kontaktu i bum, świecił niczym rozżarzona żarówka!


Po jakimś czasie Pan Żarówka łączy swoje dwie mocne, wyróżniające się umiejętności.Rysuje zwierzęta na foliach, po czym wkłada rękę do kontaktu i włala, kontury rysunków można spostrzec na ścianach i sufitach, i to o wiele, wiele większe!

Więcej już nie zdradzę, przecież wiecie, że radość ze śledzenia wzrokiem kolejnych stron jest bezcenna. "Pan Żarówka" to komiks o rodzinie, niekiedy zawiłych relacjach z rodzicami, pierwszych samodzielnych krokach oraz o pielęgnowaniu swojego talentu mimo wielu przeciwnościom. Każdy z nas zrozumie "Pana Żarówkę" ciut inaczej, przefiltruje go przez swoją wrażliwość. Ja zapamiętałam z tej pozycji niezwykle ważne dla mnie zdanie. "Talent to benzyna, a ciężka praca to samochód". Bardzo chciałabym, aby te osiem wyrazów towarzyszyły mi do końca życia.


Dzisiejsza pozycja to owoc ponad dziesięcioletniej pracy Wojtka Wawszczyka, czterdziestolatka. To debiut pana Wojtka, ale jak wiadomo, nigdy nie jest za późno na wspomniane pierwsze kroki. Wojtek Wawszczyk znakomicie poradził sobie z zadaniem narysowania wyjątkowego komiksu. Naszą opasłą w ilość stron (jest ich ponad sześćset) pozycję czyta i ogląda się z wielkim zaciekawieniem, nie odrywając nawet oczu od książki. Z niecierpliwością czekam na kolejne tytuły od pana Wojtka!


"Pan Żarówka" kierowany jest do starszych czytelników, ale myślę, że ci ciut młodsi również spokojnie mogą po niego sięgnąć. Warto również wspomnieć, że komiks ten został cudowne wydany! Jego strony są woskowane na kolor czarny, więc na pierwszy rzut oka wyglada to jak pudełeczko. Kiedy okazuje się, że nie jest to pudełeczko, nad zachwytami nie ma końca.

Koniecznie sięgnijcie po "Pana Żarówkę". Niech świeci i na Waszych półkach!

Tytuł - Pan Żarówka
Tekst i ilustracje - Wojtek Wawszczyk
Wydawnictwo Kultura Gniewu, Warszawa, 2018

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza