Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Podolec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Podolec. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 maja 2018

Ożywczy deszcz - czyli kolorowe nie zawsze jest zdrowe


Pamiętacie Bajkę i Wiktorię? Tak, to najlepsze przyjaciółki ever, które (prawie) zawsze się wspierają i wiedzą, kiedy należy wyciągnąć pomocną dłoń czy też łapę, bo Bajka jest przecież sunią. Ups, troszkę się zapędziłam. Dla osób, które nie znają serii komiksów "Bajka na końcu świata" wspomnę, że akcja rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie. Wiktoria poszukuje swoich rodziców. Pomaga jej w tym Bajka. Jak na razie idzie im to dość opornie, choć w tym najnowszym - trzecim - tomie mają całkiem niezłe tempo!, co podkreśla sama Wiktoria.


Dzisiejszą opowieść zacznę od przypomnienia, że każdy pies ma oczywiście swój instynkt. Każdy pies i każda sunia, nie pomijając Bajki, rzecz jasna. Dlatego Bajka, przechodząc tuż obok sterty 'sami domyślacie się czego', nie mogła w nią nie wskoczyć i się w niej nie wytarzać. No cóż, jej instynkt był silniejszy od niej. W tarzaniu się przeszkodziła jej Wiktoria pytając, czym się tak właściwie teraz zajmuje. Odpowiedź brzmiała: "Tarzam się i turlam jak opętana". Po usłyszeniu tego zdania, Wiktorię opanowała złość, co w sumie można było przewidzieć. I wtedy stało się coś... niezwykłego! No dobra, może minimalnie przesadzam, no ale trzeba przyznać, że nie było to przeciętne wydarzenie. Uwaga, uwaga! Bajka opanowała swój instynkt i zdołała wydostać się ze sterty 'sami wiecie czego'! Kurczę, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile może zdziałać złość najserdeczniejszej przyjaciółki, z którą spędza się każdą chwilę swojego życia - dosłownie!



I wyobraźcie sobie, że kilka chwil po opanowaniu swojego instynktu przez Bajkę obudził się instynkt Wiktorii! A to niespodzianka, prawda? Nasze przyjaciółki chciały się już ze sobą pogodzić, więc dziewczynka z burzą czarnych loków troskliwie podrapała swoją sunię po brzuszku. I tak jakoś wyszło, że nie mogła od tego brzucha odczepić rąk, takie to było silne i przyjemne uczucie! W instynktach dziewczyny szły łeb w łeb!



Wróćmy na tytułowy koniec świata. Nagle się rozpadało. Ale nie był to zwyczajny deszcz! Dowodem na to jest fakt, że Wiktoria spostrzegła czerwoną kroplę deszczu spadającą na malutką rodzinkę kamyków. I... plum! Tsss! Po kamykach, nasza malutka rodzinka zniknęła, został po niej tylko i wyłącznie czarny pył. Tuż po tym Bajka otworzyła swój pyszczek, a do niego wpadła niebieska kropla. Ponoć smakowała słodziutko, jak malinki w ogrodzie u Tapira (Tapir to postać, którą poznaliśmy w pierwszej części). Wtedy sunia przemieniła się w zielonego uzbrojonego w ostre zęby potwora! Ale na całe szczęście po kilku sekundach znów stała się zananą nam Bajką.



Wiktoria wzięła przykład z Bajki. Do jej buzi wpadła żółta kropla. Wtedy dziewczynka zmniejszyła się do rozmiarów nosa swojej suni. Po chwili na jej twarzy pojawiły się bąble, po czym dziewczynka w gepardzim tempie podskoczyła, aby do jej ust wpadła zielona kropla, dzięki której wróciła do swoich dawnych rozmiarów. Gdyby nie doszło do połknięcia zielonej kropli, byłoby naprawdę kiepsko! Dziewczyny miałyby ogromne kłopoty.



A skoro o kłopotach mowa, pojawiły się inne. A tak właściwie, to jeden monstrualny kłopot! Był nim potwór zrobiony z całej masy przeróżnych odpadów. I już, już miał porwać Wiktorię, kiedy zupełnie niespodziewanie z plecaka dziewczynki wyskoczył dinozaur. Część z Was wie, zielony dinozaur jest bardzo istotny dla naszej bohaterki, ale część z Was zapewne tego nie wie. I tutaj odsyłam Was do drugiego tomu "Bajki na końcu świata", o którym napisałam tutaj. Ale pamiętajcie, że przygodę z serią warto rozpocząć od części pierwszej!



No dobrze, wróćmy do naszych koleżanek. Kiedy już poradziły sobie z monstrualnym kłopotem, pojawił się następny. Wiktoria bardzo nieszczęśliwie wpadła do przeogromnej dziury, a jak wiecie, z takiej wydostać się nie jest łatwo. Trzeba podkreślić, że tym skokiem do dziury uratowała ostatnią sadzonkę w postapokaliptycznym świecie. Ale czy było warto? No pewnie, że było! Tylko czy przyjaciółki wydostały się z przeogromnej dziury? Tego zdradzić Wam już nie mogę. No ale Wy wiecie, co należy zrobić, prawda?



Dla niewtajemniczonych wspomnę jeszcze, że seria "Bajka na końcu świata" jest wspaniale narysowana! Autorem wszystkich trzech komiksów jest oczywiście znany i ceniony Marcin Podolec. Wszyscy wielbiciele dobrych książek zastanawiają się, czemu jego komiksy nie podbiły jeszcze świata. Ja także zadaję sobie to pytanie i jakoś nie mogę na nie znaleźć odpowiedzi.



Sięgnijcie po tę pozycję i śledźcie losy najlepszych przyjaciółek ever!


Tytuł - Bajka na końcu świata. Ożywczy deszcz
Tekst i ilustracje - Marcin Podolec
Wydawnictwo Kultura Gniewu (Krótkie Gatki), Warszawa, 2018


P.S. Uwaga, to nie koniec przygód naszych bohaterek! Wiktoria i Bajka powrócą w czwartym tomie pod tytułem "Opowieść gołębia". Odlot!

niedziela, 26 listopada 2017

Opuszczony dom - czyli historia o tym, jak wyciągnąć pomocną łapę


Na początek zaznaczę, że jeśli chcecie wziąć się za przeczytanie serii "Bajka na końcu świata" (bo naprawdę warto!), musicie zacząć od "Ostatniego ogrodu", czyli pierwszej części. Ja "Ostatni ogród" mam już za sobą i opisałam moje wrażenia tutaj.


Jestem przekonana, że ci, którzy przeczytali pierwszą część, pamiętają groźne "Uuu". To właśnie od owego "Uuu" zaczyna się druga część. Wiktoria i Bajka pędzą jak szalone, aby niebezpieczny dym je nie dopadł. O nie, dym już zmierza w ich kierunku, już prawie je dogania! Ufff, przyjaciółki zdołały uciec.


Dla niewtajemniczonych dodam, że Wiktoria jest dziewczynką z burzą czarnych loków, a Bajka to piękna i urocza sunia.


Wróćmy do przygód przyjaciółek. Dziewczynka nagle zaczyna kaszleć, kręci się jej w głowie i... bach! Mdleje. Na całe szczęście jest przy niej Bajka, która ma głowę na karku i wie, co zrobić. Otóż suczka zaciągnęła Wiktorię do tytułowego, opuszczonego domu. I to na dodatek z bardzo wygodnym łóżkiem!


Niestety, Wiktoria zachorowała i nocą nie może wypatrywać światełka od rodziców. Tak, jak w pierwszej części, przyjaciółki szukają rodziców dziewczynki i codziennie, każdej nocy, wypatrują światełka. To właśnie ono wskazuje im drogę, którą mają pokonać następnego dnia.


Gdy Bajka zagląda do opuszczonej kuchni, żeby poszukać czegoś do zjedzenia, natyka się na kocyk adopcyjny. To właśnie on przypomina jej o dawnych latach spędzonych w schronisku. Wtedy każda sobota była najlepszym dniem tygodnia, gdyż to właśnie ona była dniem adopcji. Teraz Bajka ma swoją panią i zarazem najlepszą przyjaciółkę, Wiktorię, dziewczynkę z czerwoną czapeczką na głowie, a pod czapeczką - z burzą czarnych loczków!


Po wspominaniu schroniska, czyli wiecznego czekania na właściciela, Bajka przypomina sobie, po co tutaj przyszła. Sunia słyszy jakieś głosy, a jak się po chwili okazało, wypowiadały je smakowite ciastka z czekoladą (tak, w tym komiksie występują gadające ciastka, lecz to nie pierwszy cudaczny moment w "Opuszczonym domu"). Całej historii z owymi ciastkami Wam nie opowiem. Mam nadzieję, że poznacie ją sami!


Dodam jeszcze, że nie tylko Bajka wspominała tutaj dawne lata. Wiktoria zobaczyła zabawkę dinozaura na regale w opuszczonym domu. Przypomniał się jej tata, a konkretnie pewien spacer. Zapewne zadajecie sobie teraz pytanie, czemu akurat mały, zielony dinozaur wydobył jej ten moment z pamięci. Tego również Wam nie zdradzę, więc jest tylko jedno wyjście - musicie sięgnąć po "Opuszczony dom"!


Dla tych, którzy jeszcze nie do końca znają Bajkę i Wiktorię wspomnę, że są to najlepsze kumpelki na końcu świata, a może i nawet na całym świecie! Zawsze się wspierają. W potrzebnych sytuacjach wyciągają pomocne dłonie i łapy. To przykład najpiękniejszej przyjaźni, jaka może istnieć!


"Opuszczony dom" to komiks, ale nie taki byle jaki komiks. Wystarczy, że powiem Marcin Podolec. Już samo nazwisko mówi bardzo wiele. Pan Marcin wykonał kawał dobrej roboty, spisał się nawet i na kilka medali! Początkujący komikserzy, i nie tylko, mogą brać z niego przykład!


A Wy przenieście się w postapokaliptyczny świat Wiktorii oraz Bajki i mocno trzymajcie kciuki, aby przyjaciółki znalazły rodziców dziewczynki!

Tytuł - Bajka na końcu świata. Opuszczony dom
Tekst i ilustracje - Marcin Podolec
Wydawnictwo Kultura Gniewu (Krótkie Gatki), Warszawa 2017

czwartek, 6 lipca 2017

Ostatni ogród - czyli Bajka z Wiktorią i tapirem


Nagle jakiś wielki i włochaty potwór z trzydziestoma jednoma parami oczu zaczął bardzo groźnie wyć. "Uuu" było coraz bliżej. Wiktoria i Bajka uciekały ile sił w nogach. Dziewczynka tak szybko biegła, że nie zdążyła się zatrzymać i spadła w przepaść! Na całe szczęście złapała gałąź i powiedziała "Jupikajej! Tak, tak, tak!". Jednak... o rety! Gałąź się złamała! Bajka skoczyła na dół, aby uratować Wiktorię. Ale jak się później okazało, to Wiktoria uratowała Bajkę. A raczej uratował je latawiec!


Zaraz, zaraz. Jeszcze nie przedstawiłam Wam bohaterek tego komiksu! Wiktoria to dziewczynka, która ma na głowie czerwoną czapkę, a pod czapką czarne, kręcone włosy. Natomiast Bajka to sunia. Wiktoria i Bajka są najlepszymi przyjaciółkami na świecie, a raczej na końcu świata! Właśnie tam obie koleżanki poszukują rodziców dziewczynki. Co noc uważnie oglądają niebo. Wypatrują na nim światełek. To one wskazują im drogę.


Dziewczynka i suczka przeżywają przygody nie z tego świata! Ale może to dlatego, że ich świat jest jak ogromna piaskownica. To postapokaliptyczny świat. Mimo to, są chwile radości. Na przykład ta, kiedy poszukiwaczki rodziców widzą, jak niebieski latawiec zmienia swój kształt. Przemienia się w klucz i otwiera naszym bohaterkom drzwi do cukrolandu! Niestety, później przychodzi troszkę smutniejsza chwila.
Lecz nie jest tak źle! Jakiś czas później, Wiktoria i Bajka spotykają na drodze zieloną roślinkę. Samotną zieloną roślinkę wśród tego zniszczonego świata. Dziewczynka pomaga jej - podlewa ją.


Podczas swoich poszukiwań, Wiktoria i Bajka spotykają również tapira, roznosiciela cebulek przeróżnych kwiatów. Tapir, tak jak już wspomniałam, jest roznosicielem i ma na sobie paski, więc jest kurierem w paski. Nasz kurier w paski pokazuje poszukiwaczkom rodziców najbardziej zielone miejsce na końcu świata. Jego własny ogród. Ostatni ogród, który przetrwał po wielkiej katastrofie.


Bajka i Wiktoria nie mają nic do jedzenia, ale mają nadzieję, że odnajdą rodziców dziewczynki. Powtórzę, że są najlepszymi przyjaciółkami. Kiedy przychodzą te złe chwile, wspierają się i mocno trzymają kciuki, aby wszystko się udało! Ja także w to wierzę.


Już wcześniej zdradziłam, że "Ostatni ogród" to komiks. Ale nie taki byle jaki komiks! To komiks ze świetnymi ilustracjami Marcina Podolca! Te komiksowe ilustracje przypadną do gustu każdemu! Pan Marcin tak wspaniale przedstawił odczucia i charaktery naszych bohaterek, że nawet bez tekstu moglibyśmy doskonale odgadnąć całą historię! Marcin Podolec spisał się na medal, a może i na dwa, trzy, czy nawet cztery!


"Ostatni ogród" to dopiero pierwsza część przygód Wiktorii i Bajki. Cała seria nazywa się "Bajka na końcu świata". Gdy po raz pierwszy usłyszymy tę nazwę, pomyślimy, że słowa "Bajka" oznacza nieprawdziwe opowiadanie, lecz kiedy usłyszymy ten sam wyraz po poznaniu komiksu, zrozumiemy, że może to oznaczać... już pewnie wiecie!


Pamiętajcie! W komiksach bardzo ważną rolę odgrywają ilustracje (nawet nie wiem, czy nie najważniejszą)! Oprócz przeczytania krótkich tekstów, powinniście uważnie obejrzeć każdą ilustrację! Najmniejsze szczególiki mogą dużo znaczyć! Miłego czytania i dokładnego oglądania!

Tytuł - Bajka na końcu świata. Ostatni ogród
Tekst i ilustracje - Marcin Podolec
Wydawnictwo Kultura Gniewu (Krótkie Gatki), Warszawa 2017