Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Domańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Domańska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 stycznia 2018

Kasieńka - czyli dziewczyna płynąca przez życie


Trzeba przyznać, że do dwunastoletniej Kasieńki, bohaterki książki o tym samym tytule, przyczepił się pech i wcale, ale to wcale, nie chciał się jej puścić. Kasieńka wszędzie go za sobą ciągnęła, nawet przez kolubrynową drogę z Gdańska do Coventry. Ale wróćmy do początku...

Tata Kasieńki wyjechał do Anglii. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ów wyjazd był zaplanowany z innymi członkami rodziny - w tym przypadku z Mamą, Żoną i Córką. Jednak tak nie było. Tata wyjechał bez słowa i nikt (prócz niego, rzecz jasna) nic o wyjeździe nie wiedział. Dlatego, kiedy Mama Kasieńki przeczytała zostawioną karteczkę z treścią brzmiącą: Olu, wyjechałem do Anglii, była w szoku. Lecz mimo tak negatywnie zaskakującej sytuacji, Mama tęskniła za swoim mężem i robiła wszystko, aby go odnaleźć.


W związku z wyjazdem Taty, Kasieńka wraz ze swoją Mamą przeprowadziły się do Coventry. To właśnie tam główna bohaterka chodziła do siódmej klasy, choć powinna chodzić do ósmej (to wszystko przez trudno wchodzący jej do głowy język angielski). To właśnie tam Mama Kasieńki sprzątała w szpitalu. Natomiast wieczorami obie wędrowały od drzwi do drzwi i pytały o Tatę, którego Mama tak bardzo pragnęła odnaleźć. Lecz wszystko to do pewnego czasu.

Kasieńkę dotyka mnóstwo przeżyć. I tych  przyjemnych, i tych przykrych. Podam pięć przykładów (oczywiście bez zdradzania które z nich należą do przyjemnych, a które nie): przyjaźń z sąsiadem - ciemnoskórym Kanoro, wizyta Babci, urodzenie się nowego uczucia w sercu głównej bohaterki, spotkanie z Tatą, potajemny wyjazd na zawody pływackie. No dobra, odsłonię rąbek jednej z nich. Otóż wkrótce Tacie udaje się spotkać z Kasieńką. Dzieje się to w tajemnicy przed Mamą! Kiedy dziewczyna odwiedza swojego Tatę i poznaje całą prawdę, nie chce już o nim myśleć. Mało tego, Kasieńka przestaje go kochać. Przestaje kochać swojego Tatę!!! Nie jest to powiedziane wprost, ale czytając tę lekturę nie sposób nie odgadnąć, że Kasieńka nie obdarza już swojego Taty miłością. Miłością, którą obdarzała go w Gdańsku.


Według mnie, "Kasieńkę" powinna przeczytać każda nastolatka. Nie lubię podziałów książek na 'te dla dziewczyn' i 'te dla chłopców', ale myślę, że chłopaki mogą nie zrozumieć tej lektury. Zostały tutaj opisane, mówiąc kolokwialnie, 'typowo dziewczęce sprawy'. Nie podam przykładów, ponieważ mogłyby one zniechęcić potencjalnego czytelnika, zupełnie niesłusznie. Jednak jeśli chłopaki są gotowi na salwy 'typowo dziewczęcych spraw', nie mam nic przeciwko temu, aby tę książkę przeczytali.
Zarówno dziewczyny jak i chłopcy, którzy zdecydują się sięgnąć po tę lekturę, po jej przeczytaniu zorientują się, że Kasieńka była dziewczyną, która nie znała swojej wartości. A to dlatego, że w nowej szkole była wyśmiewana i (prawie) nikt jej nie słuchał. Ale Kasieńka miała ogromną pasję i cały czas ją pielęgnowała. Jest ona bohaterką godną naśladowania!

Dodam, że "Kasieńka" potrafi wzruszyć aż do łez! I tak stało się również ze mną - nie obeszło się bez piętnastominutowego płaczu w poduszkę. Wiem, wiem, często to powtarzam, lecz teraz również wspomnę, że tego płaczu nie możemy się wstydzić! Wręcz przeciwnie, wrażliwość to pozytywna cecha człowieka. A oprócz tego, że "Kasieńka" wzrusza, to jeszcze zostaje w sercu. Po jej przeczytaniu, w głowie pojawiają nam się przeróżne przemyślenia. Przyznam szczerze, że byłabym przeszczęśliwa, gdyby wyszedł kolejny tomik pamiętnika (już) trzynastoletniej Kasieńki! Mocno trzymam za to kciuki :)


A teraz nadszedł czas na aplauzy dla tłumaczki! Podczas czytania tej książki, zwróćcie szczególną uwagę na zachowanie mamy Kasieńki oraz pobyty na basenie. Te sytuacje na pozór wydają się proste, lecz gdy wczytamy się uważniej, zauważymy, że są one wieloznaczne. Domyślam się, że Katarzyna Domańska musiała się nieźle nagłówkować, jakich słów użyć do przekładu tej książki. A skoro mowa o dobrych stronach, należy zaznaczyć, że książka ta wyróżnia się wieloma względami. Niezwykle trafna okładka (która także jest dwuznaczna), dość nieszablonowy sposób pisania oraz wspomniane wcześniej 'tematy' to tylko trzy z nich. Tej lektury nie może zabraknąć na półce z książkami. Dziewczyn w szczególności!

Tytuł - Kasieńka
Tekst - Sarah Crossan
Przekład - Katarzyna Domańska
Okładka i odręczne napisy - Joanna Grochocka
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2015

piątek, 24 listopada 2017

Oto jest Wenecja - czyli wejdźmy na włoskiego delfina!


"Cofnijmy się w czasie o 50 lat..."

Jestem przekonana, że gdy usłyszycie słowo Wenecja, w głowie pojawią się Wam obrazy, na których woda otacza budynki, płyną gondole i widoczne są liczne mosty. Ale czy wyraz Wenecja kojarzy się Wam z pałacykami, numerkami nad wszystkimi weneckimi drzwiami, mnóstwem gołębi, szkłem, koronkami czy też turystami naśladującymi konie? Raczej nie, lecz po przeczytaniu książki pod tytułem "Oto jest Wenecja" z pewnością właśnie z tym będziecie łączyć to ogromne miasto w kształcie delfina!


Ale zaraz, zaraz... zacznijmy od początku.


Czy wiecie, że Wenecja jest miastem w kształcie delfina? Ja nie miałam o tym zielonego pojęcia do chwili, gdy zajrzałam do tej książki. Nie wiedziałam również, że Wenecja jest domem wielu sławnych artystów, polityków, kupców i żeglarzy. Jak się zapewne domyślacie, weneckie motto mogłoby brzmieć: "Porzućcie koła, wy, którzy tu wchodzicie!". Dzięki temu, że w Wenecji jest niewiele samochodów, wszędzie (oprócz wody, rzecz jasna) można chodzić pieszo.


Jestem bardzo ciekawa, czy macie świadomość, że Wenecję zbudowano na 117 wysepkach, które wzmocniono milionami pali! Ach, zapomniałam jeszcze dodać, że owe wysepki łączy aż 400 mostów. A teraz kilka słów na temat gondoli. W XVI wieku było ich 10 000, ponad 50 lat temu było ich tylko 500, a obecnie, niestety, jest ich o wiele mniej niż 500. Pływanie gondolami to najbardziej romantyczny sposób zwiedzania miasta, a w szczególności wieczorem!


Najdłuższa wodna ulica Wenecji ma aż 4 kilometry! Jest nią Canale Grande. Na brzegach owej ulicy wznosi się ponad sto pałacyków. Zbudowano je w różnych stylach i epokach. Pozwolę sobie przedstawić kilka z nich:
1) XV-wieczny Palazzo Dario, nazywany potocznie Starą Damą;
2) Międzynarodowe Centrum Sztuki i Ubioru, czyli Palazzo Grassi;
3) zbudowany w XV wieku Ca'd'Oro, tłumacząc to na język polski "Złoty Dom", jest to najbardziej urokliwy pałac ze wszystkich;
4) siedziba Uniwersyteckiego Instytutu Ekonomii i Handlu, Ca'Foscari, również z XV wieku.


Weneckie specjalności to, między innymi, szkło, koronki oraz numerowanie mieszkań, a tak w sumie to drzwi. Wszystkie weneckie drzwi, nawet te, które już przestały pełnić ich funkcję, mają przyporządkowany numerek. Tych numerków musi być naprawdę sporo!


Jak wszyscy wiedzą, woda kocha Wenecję tak samo, jak Wenecja wodę. Raz na jakiś czas woda pokazuje swoje uczucia, lecz Wenecjanie są na nie przygotowani. Jednak czasami morze wymyka się spod ich kontroli. Właśnie w takich sytuacjach panie mogą skorzystać z siły swoich panów. Pytacie dlaczego? No bo przecież nie ma nawet opcji, aby elegancka dama zamoczyła swoją suknię!


A teraz wejdźmy na plac Świętego Marka. Znajduje się tam bizantyjska bazylika, którą zdobi 400 metrów kwadratowych mozaik wykonanych głównie ze złota. Lecz nie to zaciekawiło mnie najbardziej. Wesołą atrakcją dla najmłodszych zwiedzających (do 2008 roku) było to, że codziennie o godzinie 9:00 i 14:00 pracownik miejski karmił weneckie gołębie, a trzeba dodać, że było ich całe mnóstwo! "Karmienie gołębi to okazja do zdjęć, więc przebiegłe ptaki chętnie pozują".


Przenieśmy się na chwilkę do lat 80. Podejdźmy do koni na wyspie Lido. Zwierzęta te noszą kapelusze chroniąc się przed słońcem. Turyści, zakładając na głowy owe kapelusze, bardzo często je naśladują. Wenecjanie nie. Niestety, gdy wrócimy do teraźniejszości, okaże się, że konie z wyspy Lido zniknęły!


Proponuję, abyście zwiedzili Wenecję sprzed pięćdziesięciu lat razem z Miroslavem Šaškiem, fenomenalnym ilustratorem oraz autorem książek dla dzieci. Pamiętajcie, biletem jest książka!

Tytuł - Oto jest Wenecja
Tekst i ilustracje - Miroslav Šašek
Przekład - Katarzyna Domańska
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2017

niedziela, 8 października 2017

Oto jest Nowy Jork - czyli uroki spaceru po NYC przed 50 laty!


Czy byliście kiedyś w Nowym Jorku? Ja, choć nie miałam żadnego biletu, nie leciałam samolotem i nie spędziłam w tym gigantycznym mieście więcej niż godzinę, śmiało mogę stwierdzić, że tak! Jednak muszę dodać, iż miałam przewodnika. Był nim Miroslav Šašek, fenomenalny czeski ilustrator i pisarz dla dzieci. Bardzo możliwe, że skądś go kojarzycie, gdyż napisał i zilustrował wiele książek o największych miastach świata!


"Cofnijmy się w czasie o 50 lat"...


Wyobraźcie sobie, że najlepszy interes w historii Ameryki miał miejsce w pierwszej połowie siedemnastego wieku! Peter Minuit kupił od Indian Manhattan za przedmioty o wartości tylko i wyłącznie 24 dolarów! To się aż w głowie nie mieści! Historycy stwierdzili, że to raczej legenda, lecz w każdej legendzie jest choć odrobinka prawdy, więc możliwe, że historia z 24 dolarami jest prawdziwa.


Na początku naszej wyprawy w Nowym Jorku przechodzimy pod Empire State Building, czyli największym budynkiem na świecie. Ten kolosalny budynek ma 449 metrów wysokości - 102 piętra! Ale nie myślcie sobie, że aby dostać się na ostatnie piętro trzeba wchodzić po schodach! W Empire State Building są 74 windy. To bardzo dobre rozwiązanie - mniejsze kolejki!


W Nowym Jorku są również wielkie samochody i chyba wszyscy wiedzą, że jest ich okropnie dużo, a to oznacza "największe korki świata". W tym ogromnym mieście znajduje się, każdemu znana, Statua Wolności, monstrualna dama! Wchodząc na jej głowę można podziwiać zapierające dech w piersiach widoki rozciągające się setkami kilometrów.


Jestem ciekawa, czy znacie na pamięć 5 wszystkich dzielnic Nowego Jorku. Jeżeli nie, podpowiem Wam. Ich nazwy brzmią: Manhattan, Brooklyn, Queens, Bronks oraz Richmond, nazywany także Staten Islad. Jak myślicie, czy jest możliwe, żeby w NYC znajdowała się jakaś wioska? Tak! Greenwich Village jest malutką częścią Manhattanu z malutkimi domkami, malutkimi uliczkami i malutkimi sklepikami.


Jeżeli jesteśmy już przy sklepach, to zdradzę Wam jeszcze, że w tym mieście można zrobić zakupy w praktycznie każdym języku: "po niemiecku, w jidysz, po czesku i słowacku, po węgiersku, po włosku, po ukraińsku, a nawet po angielsku"!


Nie wiem czy wiecie, że ruch w Nowym Jorku odbywa się w dwóch kierunkach - do centrum i z centrum. Dotyczy to wszystkich linii metra, samochodów, autobusów, turystów i mieszkańców. A jeśli jesteśmy już w centrum, to dodam, że w Central Parku można jeździć na łyżwach nawet w ciepłe dni! Można tam również karmić orzeszkami niemałe i puszyste nowojorskie wiewiórki!


A teraz przechodzimy ulicą służącą do zabawy. Wyobraźcie sobie, że nowojorska policja zamknęła wiele ulic, aby dzieci mogły na nich urządzać przeróżne zabawy! To naprawdę ciekawe! Więcej już Wam nie zdradzę, dalszą część naszej wyprawy musicie przebyć sami. Uważajcie, aby się nie zgubić! Lecz to nie koniec recenzji, zostańcie jeszcze na chwilkę!!!


Na samym końcu tej lektury znajdziemy rozdział zatytułowany "Oto jest Nowy Jork - dziś". Książka ta powstała w 1960 roku (aż 57 lat temu!) i od tej pory wiele zmieniło się w tym tętniącym życiem mieście. Z tekstu na ostatniej stronie dowiemy się, na przykład, że Empire Stete Building był najwyższym budynkiem do 1972 roku, obecnie pałeczkę przejął dubajski Burdż Chalifa.


Teraz kilka słów o autorze. Jeżeli zawierzyć tłumaczeniu Katarzyny Domańskiej, Miroslav Šašek jest nie tylko fenomenalnym ilustratorem, ale również świetnym pisarzem! Napisał tę książkę tak samo rewelacyjnie, jak ją zilustrował, a już po okładce widać, że lektura ta będzie niezłym rarytasem dla oka!


Jeszcze raz przejdźcie pod Empire State Building, wejdźcie (dosłownie) na głowę Statule Wolności, pospacerujcie ulicami Manhattanu, Brooklynu, Queens, Bronks oraz Richmond i podziwiajcie to zachwycające miasto - Nowy Jork!

Tytuł - Oto jest Nowy Jork
Tekst i ilustracje - Miroslav Šašek
Przekład - Katarzyna Domańska
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2015