niedziela, 15 marca 2020

Przyjaciel - czyli strata i zdobycz


Zakładam, że niektórzy z Was przeżyli stratę bliskiej osoby. Muszę przyznać, że w mojej niewielkiej biografii nie znalazłoby się takie doświadczenie. Uczucie ogromnego, trudnego do przedstawienia, smutku znam tylko z książek, rozmów i filmów. Niedawno w moich rękach znalazła się pozycja, która dotyczy między innymi tego tematu. Ale spokojnie, nie musicie brać chusteczek, aby przeczytać tę recenzję. No chyba, że chcecie kichnąć.  

Był pisarzem. Uwielbiał wybierać się na dłuższe spacery. Twierdził, że sukces polega na wypracowanym rytmie. Wykładał na uczelni. Studenci darzyli go wielką sympatią. Rzadko trafiał się profesor z taką wiedzą oraz... błyskiem w oku. Trzeba przyznać, że był idolem i obiektem westchnień wielu młodych dziewcząt. Klasyfikowano go jako mężczyznę, który adoruje kobiecą urodą. Miał niezbyt pochlebne zdanie na temat wydawanych na rynku pozycji oraz kolegów po fachu. W jego życiu pojawiły się trzy żony i jedna córka - ponoć żona pierwsza była najciekawszą osobą. Miał wrażliwe serce i zawiłe myśli w głowie. Oraz był najlepszym przyjacielem bezimiennej narratorki.

Opisany przed chwilą mężczyzna żył w towarzystwie strasznej choroby, jaką jest depresja. Bywały dni, kiedy zmieniał rytm swojego dnia. A przecież był on dla niego tak istotny. Brakowało mu sił, aby wstać z łóżka. Unikał spotkań z ludźmi. Swoje spacery zastąpił wpatrywaniem się w sufit. Pisanie także odłożył na bok. Jednak później nastąpił zwrot akcji. Wszystkie czynności, które wykonywał z tak wielką przyjemnością, na nowo wkroczyły do jego codzienności. Werwa i wigor znów wróciły do serca pięćdziesięcioletniego mężczyzny. Pewnego dnia znalazł na dworze psa - doga arlekina. Był to zwierzak naprawdę imponujących rozmiarów. Gdyby stanął na tylnych łapach, mógłby podrapać po głowie dwumetrowego człowieka. Pisarza opanowało zauroczenie. Postanowił pomóc psu i poszukać jego właściciela. Bezskutecznie. Ogromny dog arlekin stał się nowym członkiem rodziny pisarza oraz jego żony (trzeciej). Najpierw pies wabił się Dino, jednak imię zostało zmienione na o wiele bardziej szlachetne. Apollo. Wielkolud, który zachwyca posłuszeństwem i łagodnością.


Stało się to nagle i niespodziewanie. Bez listu pożegnalnego. Bez jakiegokolwiek wytłumaczenia. Najlepszy przyjaciel narratorki znika. Jego bliscy nie mogą tego zrozumieć. Cały czas myślą o tej śmierci jak o wypadku. A przecież mężczyzna sam tego chciał. Pojawiają się pytania, na które nikt nie pozna już odpowiedzi. Czy samobójstwo było skutkiem chwilowej myśli? A może pisarz planował to latami? Mężczyzna zostawił po sobie teksty w szufladzie oraz psa, którym jego żona nie chciała się zaopiekować. Był ateistą, więc pogrzeb w ogóle nie wchodził w rachubę. Dlatego jego bliscy zorganizowali spotkanie "na wspominki". Nasza narratorka również została na nie zaproszona. 

Ale kobieta nie chciała tam przychodzić. Obawiała się, że wspominanie najlepszego przyjaciela dostarczy jej dodatkową porcję bólu. Jednak uległa namowom zapraszających. Nie zdziwiło jej to, że córka pisarza była zbyt zajęta, aby przyjść na przyjęcie. Podczas krótkiej rozmowy z trzecią żoną, padło bardzo istotne pytanie - czy najlepsza przyjaciółka mężczyzny mogłaby przygarnąć psa? Przed śmiercią bohater wspominał, że jego bratnia dusza uwielbia zwierzęta. Ale zapomniał dodać, że ma niewielkie mieszkanie i odgórnie ustalony zakaz zwierząt w domu. Partnerka mężczyzny nalegała i prosiła. W końcu osiągnęła zamierzony cel.

Historia pamięta przypadki psów, których wierność nie znała granic. Za przykład może posłużyć Hachiko. Pies codziennie o tej samej godzinie przychodził na stację kolejową w Tokio. Odbierał stamtąd swojego pana, przyjeżdżającego z pracy. Jednak ten wieloletni rytuał zakończył się w chwili, w której właściciel Hachiko nie wyszedł z pociągu. Pies przeokropnie tęsknił. Przez następne dziesięć lat przychodził na stację, aby sprawdzić, czy jego przyjaciel się tam nie pojawił. Apollo również taki był. Czekał pod drzwiami i wydawał z siebie dziwny dźwięk, coś w rodzaju wewnętrznego pisku. Narratorka była dla niego niewidzialna i nieistotna. Zupełnie nie zwracał na nią uwagi. A gdy wieczorem położył się na łóżku i za żadne smakołyki nie chciał z niego wyjść, kobieta prawie przestała wierzyć w psią miłość. Nieco rozczarowana rozłożyła na podłodze materac i zasnęła właśnie na nim.


Jak już wcześniej wspomniałam, nasza bohaterka nie mogła trzymać zwierzaków w swoim wynajmowanym mieszkaniu. Jednak była bardzo uparta i walczyła o to, aby Apollo mógł zostać z nią w tym domu. Jaki był wynik tej rozgrywki? Tego Wam nie zdradzę. Ale muszę napisać o przemianie wielkiego doga arlekina. Apollo zaczął zaprzyjaźniać się z bezimienną narratorką. Często kładł swoją głowę na jej kolanach i uwielbiał wspólne... czytanie. Dodam jeszcze, że opisywana od kilku akapitów kobieta również była pisarką. Pewnego razu przeczytała na głos fragment tekstu i spostrzegła, że w oczach jej zwierzaka pojawiło się zainteresowanie. Dlatego kontynuowała. Kilka dni później, podczas odpoczynku na kanapie, Apollo wziął w zęby książkę leżącą na najniższej półce. Pisarka już w trzy sekundy przyzwyczaiła się do myśli, że jedna z jej ulubionych lektur zostanie obrócona w ruinę. Jednak po chwili lekko wybałuszyła oczy. Apollo przyniósł książkę na kanapę i ułożył się wygodnie. Wyczekiwał momentu, w którym właścicielka rozpocznie głośne czytanie. Widać, że nie tylko ludzie mogą być wielkimi adoratorami książek.

W rolę bezimiennej narratorki wcieliła się Sigrid Nunez. W swojej pozycji pod tytułem "Przyjaciel" porusza temat przyjaźni. Bardzo dokładnie analizuje to słowo. Rozkłada je na znaczenia, warstwy, sytuacje i osoby. Sporo uwagi poświęca także śmierci oraz uczuciom zwierząt. Można powiedzieć, że książka została podzielona na trzy części. Pierwsza dotyczy najlepszego przyjaciela, druga poświęcona jest anegdotom i ciekawostkom, a trzecia - psiemu towarzyszowi. Muszę również zaznaczyć, że pióro Sigrid Nunez jest naprawdę niesamowite. Należy się także ukłon tłumaczce, czyli Dobromirze Jankowskiej. Dzisiejsza książka liczy dwieście sześć stron, więc może się wydawać, że to lektura na dwa wieczory. Nic bardziej mylnego! Ja przez każde zdanie brnęłam powoli, ciesząc swoją duszę tak wspaniale dobranymi słowami.

No dobra, czasu na czytanie mamy teraz naprawdę sporo. Miłych lektur! Do przeczytania za tydzień!

Tytuł - Przyjaciel
Tekst - Sigrid Nunez
Przekład - Dobromira Jankowska
Wydawnictwo Pauza, Warszawa, 2019

1 komentarz:

  1. WOW. Naprawdę pięknie piszesz. Twoje teksty super się czyta :)

    OdpowiedzUsuń