Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Edipresse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Edipresse. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lipca 2017

Wombat Maksymilian i misja na dachu świata - czyli podróże Dudków na grzbiecie Wombata


Tak, ten Wombat jest tym samym Wombatem, który dokopał się do Królestwa Grzmiącego Smoka. To Maksymilian Wombat i jak się domyślacie po jego nazwisku, jest wombatem. Wombaty nie są zmutowanymi chomikami, o czym już zapewne wiecie z pierwszej części o przygodach naszej futrzanej kulki. Niedawno również miała ona ważną misję do spełnienia. I to na samym dachu świata! Ale jak właściwie wygląda ten cały dach świata?


Na samym końcu podróży w Bhutanie, Maks dostał coś bardzo istotnego. Niestety nie zdradzę Wam, co to było, ale musicie wiedzieć, że to coś było arcydoniosłe! W tej opowieści właśnie to coś przeszło z naszym Maksymilianem bardzo długą podróż. Była ona mniej więcej taka: kokpit, samochód, motel, łódź, Park Narodowy Ćitwan. Taką samą podróż przeszedł prezent dla Prezesa (kim jest i jak wygląda Prezes, dowiecie się po przeczytaniu drugiego rozdziału). Nieźle usadowił się on w Ćitwanie i może rozkazywać innym mieszkańcom tego Parku. Do spełnienia tej misji potrzebna była para dudków. Pan Dudek i pani Dudkowa z chęcią zgodzili się wziąć udział w tym oto zadaniu. Tak naprawdę, pan Dudek był o wiele bardziej potrzebny, gdyż tylko on mógł zrozumieć o co chodzi w owej misji.


Od tej pory państwo Dudkowie nie rozstawali się z Maksem. No dobrze, zdarzyło się to kilka razu. I właśnie podczas tego jednego razu nasz wombat usłyszał "meee gusta"! To koza Bella. Myślała, że Maks także jest Hiszpanem, bo wszyscy Hiszpanie, którzy jechali autobusem wraz z Bellą na jej "meee gusta" odpowiadali podarowując kozie łakocie. Jak się później okazało, Bella była kozą bakpakerką i uwielbiała przygody oraz podróże. Oczywiście, przyczepiła się do Maksymiliana.


Następnie pan Dudek, pani Dudkowa, Maksymilian Wombat i koza Bella musieli dotrzeć do wielu miejsc. Nie będę pisała o tych miejscach, bo ciekawiej czyta się książkę nie znając szczegółów! Ale napiszę, że te wszystkie wyprawy i przygody miały na celu odnalezienie i namówienie do bardzo ważnej rzeczy bossa miejskiej dżungli. Lecz kto tak naprawdę jest tym bossem? Tego nie wie nawet sam Maks! A Wy się dowiecie po przeczytanie książki pod tytułem "Wombat Maksymilian i misja na dachu świata".


Państwo Dudkowie bardzo często podróżowali po prostu na grzbiecie naszego wombata! No wiecie, cieplutkie futerko ich ogrzewało, nie musieli męczyć się machając skrzydełkami. Dudkom było cieplutko i dobrze, a Belli było za gorąco! Biedna musiała wachlować się swoimi długimi uszami, tak, jak wszystkie inne kozy nubijskie.


W tej części Zuza i Tata Wombat również dodają coś od siebie. Zuzia trochę podrosła i rozpuściła włosy, natomiast tata... Tata Wombat wygląda jak zawsze, czyli jak bardzo przystojny przedstawiciel wszystkich mądrych wombatów! Mądrość tego przystojnego futrzaka udowadnia, że książki mogą nas bardzo dużo nauczyć!

Tekst wzbogacają zdjęcia autorstwa samego autora "Wombata Maksymiliana i misji na dachu świata". A wiecie kto jest autorem tej książki? Marcin Kozioł! Nic się nie zmieniło. Ten pan również był na dachu świata i widział dokładnie to, co nasz futrzany bohater! Pan Marcin zadbał o to, abyśmy także podziwiali piękne widoki z... przeczytacie, zobaczycie!


W tej części także zostały ukryte tajne kody. Wystarczy tylko wejść na stronę www.wombatmaksymilian.pl lub zainstalować bezpłatną aplikację TAP2C, wpisać lub zeskanować kod i włala! Możemy oglądać filmiki, zdjęcia 360° lub spacerować na dachu świata! No właśnie, nie odpowiedziałam jeszcze na pytanie, co to jest ten cały dach świata! Muszę Was zmartwić, bo na to pytanie nie odpowiem! Odpowiedź znajdziecie w  "Wombacie Maksymilianie i misji na dachu świata"!.


Naszego Wombata też zilustrował ten sam pan, czyli Mariusz Andryszczyk! Ilustracje te, choć dość małe, gdyż pan Andryszczyk rysował tylko i wyłącznie naszego Maksa, potrafią zwrócić na siebie uwagę i powiedzieć - To ja! Dynamiczny Wombat! I nawet mam na sobie kreski!

Nasz Maks ma na sobie kreski, a Wy przeczytajcie jego przygody uważnie, od deski do deski!

Tytuł - Wombat Maksymilian i misja na dachu świata
Tekst i zdjęcia - Marcin Kozioł
Ilustracje - Mariusz Andryszczyk
Wydawnictwo Edipresse, Warszawa 2017

niedziela, 5 marca 2017

Wombat Maksymilian i Królestwo Grzmiącego Smoka - czyli Kozioł, wombat i muł w Bhutanie

Wombat to zwierzę podobne do koali. Ludziom, którzy jeszcze nie znają wombatów mogą one przypominać zmutowane chomiki, jednak bardzo się oni mylą! To nie chomiki, a właśnie koale są najbliższymi kuzynami wombatów. Te zwierzątka gdy się urodzą są malutkie jak fasolka - osiągają 2 cm i przez krótki czas siedzą w torbie na brzuszku mamy. Tak, wombaty to torbacze, podobnie jak kangury.


Pewien Maksymilian Wombat (jak wskazuje jego nazwisko jest wombatem) wykopał tunel głęboki, bo bez moczenia futerka przebył ocean, i tak długi, że z Australii dostał się do Królestwa Grzmiącego Smoka - czyli państwa, położonego w Himalajach, nazywanego także Bhutanem. Ma tam do spełnienia bardzo ważną misję, która z pewnością uszczęśliwi mieszkańców w jego rodzimych stronach.


Wszyscy koledzy na Maksymiliana mówią Maks. To imię oddaje jego naturę, ponieważ on wszystko robi na maksa! Nasz główny bohater wykopał tunel, o jakim nie słyszały najstarsze na świecie wombaty. Dziesięć tysięcy kilometrów od domu - południowo-wschodniej Australii.

Gdy tylko Maks wychylił łepek z tunelu na nowej ziemi, mnisi w szlafrokach urządzili sobie polowanie na wombata. Tak w realu, to w cale nie było polowanie na Maksymiliana, lecz najpopularniejszy sport w Bhutanie, czyli łucznictwo. A te stroje to nie szlafroki, ale narodowe stroje 'go'.

'Go' to strój dla mężczyzn. Panie w Królestwie Grzmiącego Smoka do pracy i urzędów muszą nosić 'kirę'. Ale jak to? Oni muszą nosić takie same stroje do pracy, szkół i urzędów? Właśnie tak! Oczywiście, po pracy mogą się przebrać, lecz jak już włożą swój narodowy strój, to z reguły zostają w nim na cały dzień.

Nasz Maksiu poznaje muła Sangaja. A wiecie jaki jest przepis na muła? Mamusia klacz i tatuś osioł. Tata Sangaja pomagał przenosić różne rzeczy mnichom i jego syn jest z niego bardzo dumny! Prócz tego Sangaj ma całkiem niezłe poczucie humoru. No... taki wesoły osiołek!


Książka w szczególności dedykowana jest młodym odkrywcom i podróżnikom. Nawet nie będąc w Bhutanie, możemy go zwiedzać na całego! Pan Marcin Kozioł, który jest autorem tej książki, przygotował dla nas filmiki, wirtualne spacery, zdjęcia 360° i dużo innych atrakcji. Wystarczy zainstalować aplikację TAP2C lub wejść na stronę www.wombatmaksymilian.pl. Teraz pytanie co dalej? W książce ukryte są tajne kody, które trzeba przepisać lub zeskanować. Tylko wtajemniczony czytelnik je znajdzie, więc tę książkę trzeba czytać uważnie!

Miałam okazję poznać pana Marcina i to widać w jego oczach, że kocha podróże! Sam był w Bhutanie i zna całą prawdę. Chciał, aby poznali ją też inni, dlatego napisał książkę właśnie o kulturze Bhutanu. Jeżeli przeczytacie książkę od deski do deski na pewno dowiecie się kim jest ten Grzmiący Smok!


Do "Wombata Maksymiliana i Królestwa Grzmiącego Smoka" ilustracje wykonał Mariusz Andryszczyk. Ujął tę dynamikę Maksa doskonale!

Na końcu musi się znaleźć - tytuł: Wombat Maksymilian i Królestwo Grzmiącego Smoka; autor tekstu i fotografii: Marcin Kozioł; autor ilustracji: Mariusz Andryszczyk
Wydawnictwo Edipresse, Warszawa 2016