Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Brzechwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Brzechwa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 listopada 2017

Teatrzyki - czyli Brzechwa dzieciom śmiać się pomaga


Jestem przekonana, że większość z Was, jeżeli nie wszyscy, zna baśnie pod tytułem "Księżniczka na ziarnku grochu", "Siedmiomilowe buty", "Czerwony Kapturek", "Kot w Butach" czy też "Jaś i Małgosia", lecz mało kto zna "Teatr Pietruszki", "Wagary" lub groteskę radiową o wielorybie. Teraz macie okazję poznać je wszystkie i to nawet w postaci niepowtarzalnych scenariuszy napisanych przez Jana Brzechwę!


Czy znacie wersję "Siedmiomilowych butów", w której występują Jaś, Kasia, Mróz, Zima, Ciotka Chichotka i wiele innych postaci? Ja już znam! Przejdźmy teraz do "Wagarów". Otóż pewni dwaj bumelanci, dwa lenie i spóźnialski postanawiają iść na wagary i w okrutny sposób traktują swoje książki! Chłopcy rzucają je za piec!!! I w dodatku pomazane i całe w kleksach!!! To po prostu niesłychane! Pewnie jesteście ciekawi, jak zakończy się to opowiadanie. Niestety lub też stety, tego Wam nie zdradzę!


Ale zdradzę Wam słów kilka na temat Pietruszki. Dawno temu po ulicach chodziła grupka osób, która specjalizowała się w przedstawieniach kukiełkowych z udziałem rudego chłopca z długim nosem, czyli właśnie Pietruszki. Chłopiec ten miał wiele przygód, czasem nawet i troszkę karkołomnych. Być może jeszcze tego nie wiecie, lecz ja już wiem - każdy musi poznać Pietruszkę!


Nie mogę Wam zdradzić wszystkich baśni, więc wspomnę tylko o jeszcze jednej - "Jasiu i Małgosi". Jesteśmy przyzwyczajeni do czarownicy garbatej, pękatej i z brodawką na nosie, jednak ta 'Brzechwowa' czarownica wcale taka nie była. Ta była uroczą, szczupłą panią z chustką na głowie i jak się później okazało... o jejku, zapomniałam, że nie mogę zdradzać zakończenia! A więc o tym, jak się później okazało dowiecie się sami, a przynajmniej mam taką nadzieję!


Trzeba przyznać, że w tej oto książce są momenty, kiedy uśmiejemy się do łez! Nie każdy umie tak wesoło pisać wierszem. Taką umiejętność posiadał Jan Brzechwa. Na zachętę zacytuję kilka fragmentów:


"MRÓZ
O, tym razem się nie lenię,
Wykonałem polecenie
I niech raczej gęś mnie kopnie,
Niżbym spadł choć o dwa stopnie."


"CZERWONY KAPTUREK
Babciu, taki dziwny masz głos.
Dlaczego mówisz przez nos?

WILK
Jesteś głupia... Ugryzła mnie osa...
A zresztą... nie wtrącaj się do mego nosa.

CZERWONY KAPTUREK
Babciu, dlaczego jesteś taka zła?

WILK
Boś za długo do mnie szła,
Zresztą... nie pytaj już więcej..."


"MATKA PIETRUSZKI
To mój synek,
Chcę mu kupić upominek,
Może znajdzie się dla synka
Jakaś zgrabna, ładna minka?

SPRZEDAWCA
Oczywiście, mamy minki!
Przyszły właśnie całe skrzynki,
Minki ładne, nowe, świeże,
Coś na pewno się dobierze.
Jaki numer?
(Mierzy centymetrem twarz Pietruszki).
Czwórka? Proszę!
Mamy czwórkę! Już przynoszę!"


Nawet po przeczytaniu tych króciutkich fragmentów, nikt nie zaprzeczy, że Brzechwa jest prawdziwym mistrzem słowa, nie tylko dla dzieci!


Pewnie większość z Was zna Magdalenę Kozieł-Nowak z jej wspaniałego "Roku na wsi" i jestem przekonana, że jeśli dokładnie obejrzycie i przeczytacie tę pozycję, panią Magdalenę będziecie również kojarzyć z "Teatrzykami". Zilustrowała ją bowiem w znakomity sposób. Już same barwy sprawiają, że nawet w najbardziej pochmurny dzień, na naszej buzi pojawi się uśmiech! Te ilustracje spodobają się każdemu!


"Teatrzyki" to już czwarta część z serii "Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie". Pierwsze były "Bajki", drugie "Wiersze", trzeci "Pan Kleks", a czwarte, i niestety ostatnie, prześmieszne i pouczające "Teatrzyki"!


Na koniec pozwolę sobie zacytować zdanie znajdujące się na tylnej okładce - "tego wydania nie może zabraknąć na półce z książkami!". W pełni się z tym zgadzam.

Tytuł - Teatrzyki
Tekst - Jan Brzechwa
Ilustracje - Magdalena Kozieł-Nowak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2017

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Pan Kleks - czyli trzy Kleksy Jana Brzechwy


Większość uczniów klas czwartych doskonale zna "Akademię pana Kleksa", gdyż książka ta jest lekturą obowiązkową. A czy większość dzieci zna "Podróże pana Kleksa" oraz "Tryumf pana Kleksa"? Już nie za bardzo. Mali czytelnicy zazwyczaj nie słyszeli wiele o Bajdocji, a jeżeli chodzi o Alamakotę... pewnie nie wiedzieli, że istnieje taki kraj! Tak na prawdę, to nie ma co się dziwić, bo jedyną mapę, na której wyrysowane są te państwa posiada wielki uczony! Doktor chemii, filozofii i medycyny, asystent słynnego doktora Paj-Chi-Wo oraz profesor astronomii i matematyki na uniwersytecie w Salamance. Już wiecie kto to? Jan Brzechwa? Nie, nie, nie Jan Brzechwa, lecz jego przyjaciel! Tak, tak, tak! Oczywiście! To jedyny w swoim rodzaju profesor Ambroży Kleks!


Pan Kleks jest dyrektorem i zarazem nauczycielem w "Akademii pana Kleksa" i przyjmuje tam chłopców o imionach wyłącznie na literę A, no bo po co ma zawracać sobie głowę innymi literami alfabetu! Oprócz tego uczy przedmiotów, o których nawet się nie śni normalnym nauczycielom! Przędzenie liter, spisywanie piosenek chóru żab, kleksografia, naprawienie zepsutych sprzętów to jego specjalność! Zajada się motylami i kolorowymi szkiełkami, ponieważ pyszne jest to, co kolorowe. Pan Kleks je również pigułki na porost włosów i pije zielony płyn. Wiecie pewnie, że najwyższą odznaką w "Akademii pana Kleksa" są piegi. Śliczne kropki na twarzy, natomiast wstyd jest uczniom, którzy noszą krawacik w grochy! Oj, ale musieli być niegrzeczni!


Pamiętacie czasy, kiedy kreda była czarna, a atrament biały? Takie właśnie chwile doskonale pamięta pan Kleks i musiał wypłynąć w poszukiwaniu czarnego atramentu, aby Wielcy Bajarze w Bajdocji mogli spisywać swoje bajki! Ależ to była ciężka podróż, jak w sumie wszystkie "Podróże pana Kleksa"! A ile nasz uczony zwiedził przy tym nieznanych dotąd zakątków świata! Aż sześć państw ujrzało Ambrożego Kleksa we własnej osobie. Jednak najsmaczniej było w Przybrocji. Znacie już Nadmakarona i te życiodajne brody? Jeżeli nie, koniecznie musicie ich poznać! Lecz nie radzę wybierać się do Nibycji, gdyż wszystko tam dzieje się na niby! Natomiast zarost pana Kleksa na brodzie absolutnie nie jest na niby i w dodatku wskazuje odpowiedni kierunek! Prawdziwy skarb!


Alamakota to wyspa zamieszkiwana przez trzynogich lub trzyrękich ludzi. Muszę dodać, że Alamakotańczycy uwielbiają koguty. Właśnie w tym oto kraju "Tryumf pana Kleksa" był największym wynalazkiem ludzkości! Alojzy Bąbel to robot, jednak prawie niczym nie różni się od człowieka! Umie robić prawie wszystko! Prawie.... Dzieło pana Kleksa nie zna fantazji. Alojzy nie umie marzyć. Ale marzyć umieją Róża, Dalia, Hortensja, Rezeda i Piwonia, czyli córki pana Anemona oraz pani Multiflory Lewkoników - ogrodników. I nawet cała ta rodzinka pachnie kwiatami! Wróćmy jednak do kogutów. Naród ten wykorzystuje zegarki do celów innych niż my, dlatego koguty pieją, gdy nadchodzi wieczór. Takie to mądre zwierzęta!


"Akademia pana Kleksa" oraz "Tryumf pana Kleksa" to pamiętniki ulubionego ucznia Ambrożego Kleksa. Adaś Niezgódka przed przybyciem do Akademii był niezdarnym i niemądrym chłopcem, jednak wielki uczony nalał mu oleju do głowy. Na dowód tego, że Adam był ukochanym uczniem pana Kleksa, sam profesor zaproponował chłopcu współpracę w kuchni, co było przeogromnym wyróżnieniem. Oprócz tego, Adaś pomagał panu Kleksowi w doskonaleniu Alojzego. Niezły z niego chłopak!


Jak wszyscy wiemy, pana Kleksa wymyślił Jan Brzechwa - ten znakomity, polski pisarz! Mimo, że książka ta powstała w 1968 roku, czytelnicy sięgają po nią z ogromną chęcią! Gdy pierwszy raz przeczytamy "Pana Kleksa", jego przygody zostaną w naszych głowach już na zawsze. Każdy z nas zapamięta te okrągłe okulary, duże piegi i kolorową bródkę. Jan Brzechwa postarał się, aby nasz uczony trafiał nie tylko do dzieci, lecz również do dorosłych. "Pana Kleksa" najlepiej się czyta w gronie rodzinnym, to mogę zagwarantować! Tylko proszę, nie ołysiejcie ze śmiechu, a jak Wam już nie zostanie ani jeden włos na głowie, zawsze możecie pożyczyć pigułki na porost włosów od Ambrożego Kleksa!

Duży format i grubość książki może troszkę zniechęcać, ale przeczytać "Pana Kleksa" warto, bo... no właśnie! Marianna Sztyma zilustrowała tę książkę fenomenalnie! Jej ilustracje idealnie pasują do magicznych przygód pana Kleksa, gdyż są one równie magiczne! A na dodatek zrobione ręcznie! Kredki, farby, spreje! Czegoż tu nie ma! Obrazki te spodobają się wszystkim, bez wyjątku! Patrząc na dzieła tej pani, buzia sama nam się uśmiecha! Nie ma nic piękniejszego niż dobrze napisany tekst oraz rewelacyjnie zrobione ilustracje! Tej książki nie może zabraknąć na półkach polskich czytelników!

Tytuł - Pan Kleks
Tekst - Jan Brzechwa
Ilustracje - Marianna Sztyma
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2017