Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astrid Lindgren. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astrid Lindgren. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 kwietnia 2017

Przygody dzieci z ulicy Awanturników - czyli hałas zaczął się od dzieci


Rodzice Mii Marii, Jonasa oraz Lotty uważają, że gdy w ich dzielnicy nie było dzieci, było to spokojne i ciche miejsce. Urodził się Jonas, później Mia Maria i w końcu Lotta. Od tej pory jest tam strasznie głośno! Ulica Garncarzy musiała zmienić swoją nazwę na ulicę Awanturników.

Kiedy Lotta robi coś, co nie podoba się Jonasowi i Mii Marii, według nich jest niemądrym i dziecinnym dzieciakiem. Lecz gdy potrzebują jej do zabawy, jest najwspanialszą siostrzyczką na świecie. I to ma być sprawiedliwość?!


Nieopodal żółtego domku rodziny Nymanów mieszka ciocia Berg. Dzieci chodzą do niej dość często. Jonas i Mia Maria przechodzą przez płot, a Lotta po płotem. Ciocia Berg często piecze wafle, które wszyscy uwielbiają. Oprócz tego, jest bardzo wesołą staruszką. Cieszy się, gdy dzieci do niej przychodzą i cieszy się, gdy odchodzą.


Kiedy nadchodzi lato Jonas, Mia Maria oraz Lotta wraz z mamusią (i tatusiem, gdy dostanie urlop) jadą na wieś do dziadków. Och, wtedy dopiero zaczyna się zabawa! Dzieci mają własną werandę na drzewie, w której jedzą, bawią się i piją. A nawet, gdyby chcieli, mogliby tam mieszkać! Ale czy nie brakowałoby im swoich łóżek lub też pluszowego niedźwiadka świńskiego Lotty - Niśka? Bardzo możliwe, że tak.

Na jakie przygody natknęły się dzieci? Czy do babci i dziadka przyjechali kuzyni naszych małych Nymanów, i jeżeli tak, to w jakie zabawy się bawili? O tym dowiecie się, gdy poznacie bliżej "Dzieci z ulicy Awanturników".


"Przygody dzieci z ulicy Awanturników" to dwie opowieści. Pierwsza to "Dzieci z ulicy Awanturników", a druga "Lotta z ulicy Awanturników". Obie są autorstwa Astrid Lindgren. I jak prawie wszystkie jej książki, ta także pokazuje życie codzienne każdego z nas. Ale uwaga! W tym przypadku pani Lindgren Was nieźle zaskoczy!

W drugiej części pięcioletnia Lotta się wyprowadza. Tak, opuszcza ten piękny, żółty domek! A to wszystko dlatego, że na urodziny dostała biały (według niej drapiący) sweter! Ale gdzie zamieszka i czy wróci do domu dowiecie się po przeczytaniu "Lotty z ulicy Awanturników".


Ilustracje do oby dwóch opowieści wykonał Verlag Friedrich Oetinger i wyszło mu to kwitnąco! Kwitnąco ma tutaj dwa znaczenia. Jedno to takie, że ilustracje wyszły genialnie, a drugie - na wielu z nich pojawiły się rośliny. Poza tym, postacie wyglądają jak lalki! Ale tylko dwie prawdziwe lalki znalazły swe miejsce w tekście oraz na ilustracjach. Nie widziałam nigdy bardziej 'lalkowych' lalek (i rzecz jasna mówię tutaj o ilustracjach)!


Anna Węgleńska przełożyła "Dzieci z ulicy Awanturników". I tutaj Mia Maria pisze swój pamiętnik. Natomiast Maria Olszańska opowiadała o Lotcie i jej wyprowadzce. Nie można powiedzieć inaczej, niż tak, że obu paniom tłumaczenie wyszło znakomicie.


Na sam koniec - tytuł: Przygody dzieci z ulicy Awanturników - pierwsza część: Dzieci z ulicy Awanturników- druga część: Lotta z ulicy Awanturników; tekst: Astrid Lindgren; ilustracje: Verlag Friedrich Oetinger; przekład "Dzieci z ulicy Awanturników": Anna Węgleńska; przekład "Lotty z ulicy Awanturników": Maria Olszańska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2017

czwartek, 2 lutego 2017

Pippi Pończoszanka - czyli wciąż genialna książka

Rzecz jest jasna, że Pippi Pończoszankę znają wszystkie dzieci szwedzkie. Mali i duzi szwedzcy mieszkańcy raczej kojarzą Pippi Langstrump. Niektórzy pewnie spotkali się tez z bohaterką Fizią Pończoszanką. Taka, czy inna Pippi, zachowania i pomysły ma te same. A jakby miała inne, to znaczy, że powstała jakaś nowa Astrid Lindgren.


To bardzo stara książka, więc część dzieci myśli, że nie jest fajna. O jak bardzo się mylą! Taki błąd jest jeszcze gorszy niż, np. tfasz, spszedafca albo ksionszka (oczywiście jeżeli ktoś dużo czyta w życiu nie popełni takich błędów)! Książka jest genialna i napisana dokładnie dla dzieci. Ja przeczytałam tę książkę w wieku dziewięciu lat i zawsze będę podchodziła do niej z sentymentem.

Dziewięcioletnia Pippi mieszka sama w Willi Śmiesznotce. Dom otacza niemały ogród, w którym rośnie lemoniadowe drzewo. Pan Pończocha -tatuś dziewczynki- wypadł z okrętu, gdy płynął razem ze swoją córką statkiem na morzu, lecz Pippi wierzy, że został królem na wyspie w Południowym Pacyfiku. Mamusia umarła, gdy Pippi była jeszcze malutka, ale teraz patrzy na nią z nieba przez małą dziureczkę. No i Pippi została sama. Nie! Nie tak całkiem sama, bo jeszcze towarzyszył jej Pan Nilsson. Kto to taki ten Pan Nilsson? O tym musicie przeczytać w książce pt. "Pippi Pończoszanka".

Większość dzieci po przeczytaniu tej świetnej książki, chce być taka jak Pippi, ponieważ...:
- nie chodzi do szkoły;
- na tabliczkę mnożenia mówi tabliczka schorzenia;
- goniła się z policjantami (i wygrała);
- jest silna jak słoń;
- łazi po drzewach;
- mieszka sama bez rodziców;
- nikt nie goni ją, gdy popełnia błędy ortograficzne (a popełnia ich ogrom);
- gdy dorośnie może zostać piratem i można by tu tak wymieniać i wymieniać, aż zapisałabym całą stronę i nie starczyłoby miejsca na inne wiadomości.

Pippi na terenie Śmiesznotki, poznała swoich nowych przyjaciół - Tommiego i Annikę. W trójkę wymyślali różne gry i zabawy. Tommy przed Pippi troche udawał odważniejszego niż jest w rzeczywistości, natomiast Annika nikogo innego nie udawała. Jest bojaźliwa i troszeczkę nieśmiała, ale najlepiej wychowana z całej bandy przyszłych piratów.

Główna bohaterka książki kłamie jak najęta! W życiu nie słyszałam o takiej kłamczusze! Znaczy już słyszałam o Pippi. Dobrze, że Annika i Tommy są sprytni, bo gdyby nie byli sprytni, zrobiliby to co mówi Pippi, a takie rzeczy na pewno kończyłyby się nie za dobrze.

"Pippi Pończoszanka" to nie tylko czytadełko dla dziewczyn. Chłopaków może zachwycić siła dziewięciolatki. Ona potrafi unieść wszystko. Nawet konia, który na co dzień siedzi na werandzie.

Jak już wcześniej wspominałam, czytałam tę książkę jako dziewięcio-latka, ale mogą ją czytać dzieci młodsze, starsze i nawet zupełnie dorosłe.

Czy wiecie, że w tym roku stara panna, a może pani Pończocha jesienią skończy już 72 lata?!
Książka, która właśnie leży przede mną to edycja limitowana. Została ona wydana w roku 2015 z okazji 70 urodzin Pippi i posiada ilustracje pana Zbigniewa Piotrowskiego! I nasi rodzice i nasi dziadkowie znają Zbigniewa Piotrowskiego. Ilustrował on pierwsze polskie wydanie "Pippi Pończoszanki". Te same ilustracje są w moim egzemplarzu. Hura! Obrazków za wiele nie ma, ale wprowadzają w klimat wielkiego szaleństwa Pippi! Jak tak będą odświeżać dzieła Astrid Lindgren, to zostanie niezapomniana, aż do końca świata!


Z języka szwedzkiego na język polski przełożyła pani Irena Szuch-Wyszomirska. Językiem łatwym to nie przetłumaczyła tej książki, ale uwieżcie mi, to tylko dla naszego dobra! Naszym słownictwem będziemy błyszczeć przed innymi osobami.

Oczywiście - tytuł: Pippi Pończoszanka; napisała: Astrid Lindgren; zilustrował: Zbigniew Piotrowski; przełożyła: Irena Szuch-Wyszomirska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2015