niedziela, 8 kwietnia 2018

Ogóras. Ale jazda! - czyli książka, przez którą się mknie


Jego światła przypominają denka od butelek, siedzenia podobne do tych w starych kinach i do tego kształt ogórka albo parówki... Z takimi komentarzami spotyka się Ogóras, zabytkowy autobus, który lata młodości ma już za sobą. Autobus, który ma kochających właścicieli i serce bez dna! Poznajcie jego historię.

Na twarzy Ogórasa bardzo często maluje się smutek, a to dlatego, że nie ma przyjaciół. Większość pojazdów go nie lubi. Jest dla nich zbyt sędziwy. A przecież w wielu przypadkach 'starszy' posiada większą wiedzę, większe doświadczenie. I właśnie tak jest z Ogórasem! Jego jedyna przyjaciółka, syrenka, dawno, dawno temu wyjechała na wieś i słuch po niej zaginął. Od tej pory jest samotny.




Przejdźmy do rodziny naszego bohatera. Pan Tomek, pani Hania i Jaś - to oni. Pan Tomek jest kierowcą autobusu. Jego praca polega na obwożeniu ludzi Ogórasem po mieście. Na obwożeniu przeróżnych ludzi. Począwszy od niegrzecznych uczniów, a skończywszy na spokojnych staruszkach. Nasz 'zabytkowiec' woli starsze osoby. Uczniowie są przecież hałaśliwi i wszędzie rozrzucają chipsy. Natomiast starsze osoby opowiadają ciekawe historie i nie przeszkadzają mówiącemu przewodnikowi.




Dzień Ogórasa w kilku zdaniach. Wczesnym rankiem Pan Tomek wsiada do autobusu i jedzie po przewodnika. Zawsze przyjeżdża ciut wcześniej i zostawia autobus na parkingu, aby zdążyć zagrać jeszcze w totolotka. Po grze, już razem z przewodnikiem, wyrusza po turystów. A po przystanku "turyści" rozpoczyna się najprawdziwsza wycieczka!



Ale 'zabytkowiec' bardzo, bardzo, bardzo nie lubi zostawać na parkingu sam. Wtedy inne pojazdy nie pilnują swojego języka. To właśnie tam usłyszał nieprzyjemne komentarze na temat jego świateł, siedzeń i kształtu. One trafiły prosto do jego serduszka, zabolało go to.
Musicie również wiedzieć, że Ogóras wyróżnia się nie tylko swoim wyglądem i wrażliwością, ale również pewną umiejętnością. Umiejętnością, która odmienia jego los. Otóż nasz bohater umie... czytać! Kiedy inne pojazdy się o tym dowiadują, sędziwy autobus nagle staje się lubiany. Od tej pory każdy poranek jest dla niego niezwykle przyjemny. Gdy tylko wjeżdża na parking, wszystkie samochody pochłania ciekawość, co dzisiaj Ogóras przeczyta w gazecie motoryzacyjnej.




Przyszedł teraz czas na Jasia, syna pana Tomka. Jaś także jest samotny. Nie ma żadnych kolegów ani koleżanek. Nikt nie chce się z nim bawić. Jego jedyna przyjaciółka Marzenka nie mieszka już w Polsce, więc kiedy chłopiec dowiedział się, że do niego przyjedzie, jego radość nie miała granic. Jednak później następuje wielkie rozczarowanie. Dlaczego? Doczytajcie sami.




Jejku, o dzisiejszej pozycji można by pisać bez końca! Wspomnę jeszcze tylko o pani Lenie. Pani Lena nie jest zwykłą osobą. To wielka adoratorka książek, która zaraża miłością do nich na każdym kroku! Och, jak ja chciałabym ją poznać... Zapewne naszych tematów do rozmów nie byłoby końca. Powiem Wam w wielkiej tajemnicy, że pani Lena zna język pojazdów! Ale ciii...



No dobra, namówiliście mnie. Uchylę rąbka jeszcze jednej historii. Pewnego dnia przychodzi moment rozstania się rodzinki z autobusem... Ale na całe szczęście, nie na długo! W miasteczku, nieopodal wsi pana Tomka, pani Hani i Jasia, organizowana jest wystawa, na której znajdą się niemłode pojazdy. Ogóras nie tylko ma przyjemność uczestniczenia w niej, ale jest jej główną atrakcją! Rozpiera go duma. A kiedy dowiaduje się, że tuż obok niego ma stać syrenka, jego radość sięga aż za horyzont! Ale czy to ta syrenka, za którą tak bardzo tęskni? Czy to ta syrenka, do której pisze listy i nazywa ją Stokrotką? Mam nadzieję, że poszukacie odpowiedzi na te i inne pytania sięgając po książkę.




"Ogóras. Ale jazda!" to lektura o przyjaźni - udanej i nieudanej. O tym, że ludzie się zmieniają - nie zawsze pozytywnie. O tym, że z pozoru bardzo podobne historie mogę się zupełnie inaczej zakończyć. (I już po raz ostatni) O tym, że szacunek należy się każdemu, niezależnie od tego, czy jest człowiekiem, czy zabytkowym autobusem ze światłami przypominającymi denka od butelek, siedzeniami podobnymi do tych w starych kinach i w kształcie parówki lub ogórka. Dzisiejszą pozycję powinien przeczytać każdy, niezależnie od tego, czy jest młody, czy nieco starszy.




Napisałam, że "Ogóras" jest książką, przez którą się mknie. Nie użyłam tego sformułowania tylko dlatego, że dotyczy ono pojazdu o czterech kołach, o nie! Nawiązałam tutaj do tekstu, ponieważ czyta się go na jednym wdechu! Śmiało można stwierdzić, że pióro Elizy Piotrowskiej jest naprawdę wyśmienite! Podobnie jak przybory Joanna Gębal. Ta pani zilustrowała się na medal. Pewnie domyślacie się, dlaczego napisałam 'zilustrowała', a nie 'spisała' :) Jej estetyczne i wysmakowane ilustracje nawiązujące stylem do czasów młodości Ogórasa przypadną do gustu wszystkim, tego jestem pewna. Nie sposób nie zauważyć, że obie autorki jadą w tym samym autobusie.


A Wy wybierzcie się na wycieczkę wspólnie z Ogórasem. Koniecznie!



Tytuł - Ogóras. Ale jazda!
Tekst - Eliza Piotrowska
Ilustracje - Joanna Gębal
Wydawnictwo Wilga, Warszawa, 2018

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza